Kocięta martwiły sie o Ritę. Dni mijały a jej stan nie ulegał poprawie. W końcu pewnego dnia Nepal wyszedł z groty i orzekł:
-Elana, Narik. Musicie iść nazbierać ziół przeróżnych rodzajów. Do picia, do okładów...Rita jest w złym stanie, a to jej może pomóc...
-Jasne. -Odparli zgodnie Narik z Elaną. Narik wciąż czuł się winny za ten wypadek, a Elana była na niego obrażona.
Gdy odeszli zaledwie parę kroków od domu, spotkali Armetiego i Togo.
-Gdzie wy idziecie, co? -Zainteresował się Togo.
-Nazbierać ziół dla Rity...-Mruknęła Elana niechętnie.
-A gdzie dokładniej macie zamiar pozbierać te zioła, co? -Spytał Armeti szczerząc zęby.
-Yyyyyy....-Zamyślił się Narik. -W tym właśnie jest problem... Nie wiemy.
-No właśnie. A ja wiem, gdzie są najlepsze zioła na naszej planecie!
-Co? Gdzie?-Zaciekawiła się Elana, ale Armeti tylko uśmiechnął się tajemniczo.
-Zaprowadzę was tam!
Popatrzył na swój dom i orzekł:
-Za mną!
Kocięta oczywiście natychmiast ruszyły za nim. Tylko Togo spojrzał na nich pytająco.
-A ja moge iśc z wami? Tylko zapytam mamy...
Armeti, Narik i Elana spojrzali na niego rozbawieni.
-Głupiś? To tajemnica! Maminsynek! -Powiedział Armeti.
-Nieprawda!
Teraz cała trójka zaśpiewała:
-Maminsynek, MAMINSYNEEEK!!!
-Nie!!! Nie jestem maminsynkiem! Idę z wami, nie będę sie pytał mamy! -Zdecydował Togo.
-OK, no więc idziemy!-Ucieszył się Narik. -Armeti, prowadź!
I wyruszyli. Gdy łąka zniknęła im z pola widzenia, zauważyli chaszcze traw i chwastów rozlegające się przed nimi.
-Nie ma drogi okrężnej? -Jęknął Togo na ten widok. Armeti spojrzał na niego jak na głupka.
-Nie ma, nie marudź! To przygoda, no nie?
-No... ale ja nie idę pierwsza! -Elana cofnęła się.
-Ja też nie! -Oznajmił Togo zdecydowanym tonem. Narik poczuł się zagrożony, więc szybko powiedział:
-Armeti, ty znasz drogę. Prowadź!
Armeti westchnął i zagłębił się w trawach. Za nim ruszył Narik, po nim Elana, a na końcu Togo. Gdy tak szli, Elana z nudów zaczęła straszyć Togo:
-Słyszałam, że w chaszczach są węże, pajaki, szczury, kleszcze...
-Przestań! Boję się! - Najwyraźniej udawało jej się to. Armeti zdecydował, by również dorzucić coś od siebie.
-Chi chi, a jak kleszcze się wbiją do skóry, piją...
-Przestańcie, bo Togo zwariuje! -Roześmiał się Narik. Albo zemdleje! Nie będę go nosił!
-Ale my mu tylko uświadamiamy zagrożenia, jakie chyhają...
SSSHHHRRRSHHHHHH
Dziwny dźwięk sprawił, że kotki zamilkły. Narik odezwał się pierwszy:
-Co to było? Togo?
-To nie ja! Elana...?
-Nie... Armeti?
Nikt jej nie odpowiedział. Kotki zauważyły że go nie ma! Zaczęły krzyczeć:
-Armeti, gdzie jesteś??!!
Elana zaczęła panikować:
-Nie ma go! Zginął! Och, nie żyje! Kleszcze...
WRRRRRRRRRRRRRRR
-Ach! Mamoooooo!!!!!!! -Wrzeszczał Togo. Narik upomniał go:
-Przestań! Ciiiiiiiiii!
Najwyraźniej to coś, czymkolwiek było odeszło, gdyż dźwięki ucichły.
-Ale Armetiego ani śladu! -Zauważyła Elana.
Nagle Togo zawrzeszczał i coś go wciągnęło w trawę...
Brak komentarzy.
niedziela, 21 marca 2010
Licznik odwiedzin: 5409
| « marzec » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 |
| 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
| 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 |
| 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 |
| 29 | 30 | 31 | ||||
To jest saga o pewnym rodzie- Koty Od Tokarza, stąd nazwa. Każdy kot ma ciekawą historię, niepowtarzalną... ps. Dużo osób przestało czytać po śmierci Armetiego i Zoi. To jest saga o RODZIE, a nie o...
więcej...To jest saga o pewnym rodzie- Koty Od Tokarza, stąd nazwa. Każdy kot ma ciekawą historię, niepowtarzalną... ps. Dużo osób przestało czytać po śmierci Armetiego i Zoi. To jest saga o RODZIE, a nie opowiastka z nimi w roli głównej.
schowaj...Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: