Klementyna: Spokojnie, mały!
Puszek: Nie mogę się uspokoić! Boję się!
Klementyna: Stop! Usiądź na tyłku i zjedz coś! Nerwy nic nie dadzą!
Trzasnęły drzwi. Klementyna ze świstem wciągnęła powietrze.
Klemetyna: Oto i ona...
*
Psotka: Są tory!-krzyknęła, gdy caŁą czwórką stali przy torach.
Bilon: No to pozostaje nam tylko iść dalej!
Przebiegł na drugą stronę.
Bilon: No, dalej! Teraz wy dziewczyny!
Rozległ się dziwny dźwięk.
Bilon: No, szybko!
Psotka przebiegła zadowolona. Buria też. Gdy Łatka miała zamiar też to zrobić, ujrzała wielką maszynę pędzącą w ich stronę.
Bilon: Łatka! Chodź tu!
Koteczka szybko dobiegła do rodzeństwa. Patrzyli teraz na pociąg. ByŁ ogromny. Łatka aż się wzdrygnęła.
Psotka: Oto i ten straszny dom!
Wskazała na duży, żółty dom z zabitymi oknami i drzwiami. Wyglądał na kompletną ruinę.
Psotka:Krzemieniówka... stare ludzkie przedszkole... Ciekawe...!
Kociaki podbiegły do drzwi. Bilon wychwycił małą szparę. Skoczył. Kociaki poszŁy w jego ślady.
Buria: Ach!
Gdy pozostali się podnieśli, zobaczyli Burię na krawędzi dziury. Szybko jej pomogli.
Łatka: Ojej...
Było tam ciemno i strasznie. Wiatr dudnił po szparach, i do uszu kociaków dobiegały przerażające świsty... Wszędzie były dziury. Niektóre miejsca już się waliły. Z farby zostały resztki-tynk odlatywał... Panowała tu atmosfera grozy.
Kociaki patrzyły na to wszystko w otwartymi szeroko pyszczkami. Pierwszy odezwał się Bilon.
Bilon: No, to trzeba by byŁo się rozejrzeć... Wydaje się tu ciekawie!
Ruszył w kierunku schodów.
'''''''''
Puszek patrzyŁ na czarną postać, biegnącą do kuchni.
Klementyna: Mam pomysł! Schowaj się za łóżko! Nie zobaczy cię!
Puszek śmignął za kanapę. W tym momencie do pokoju wbiegła zdziwiona Sonia.
Sonia: Cześć, Klema! Jak zdrówko, kochana?
Klementyna: Yyyy... Cześć... Wszystko w porządku! A u ciebie?
Sonia zaczęła węszyć.
Sonia: Czuje tu kota!
Klementyna: Kota?! Jakiegoż znowu kota?! Soniu, czy węch zawodzi pięcioletnią suczkę? A gdzie byłaś na spacerku?
Sonia: Nie mów mi, że węch zawodzi! CZUJĘ KOTA WYRAŹNIE!
Puszek skulił się pod łóżkiem, gdy Sonia węszyła blisko niego.
Sonia: Tu mi coś mocno czuć!
Zaczęła węszyć... Po chwili wyciagnęła pysk zza łóżka i stwierdziła:
Sonia: Dziwne... Dałabym gŁowę, że coś tu mocno pachniało kotem...
Klementyna zauważyła kociaka, uśmiechającego się do niej zza szafki. A to spryciarz!
Sonia: Tak czy inaczej... Idę coś zjeść... Padam z nóg!
WybiegŁa z pokoju.
Klementyna: Eureka! Puszek, masz klasę!
Puszek: Hehe :)
**
Łatka spojrzała na obrzydliwego pająka, siedzącego na starym dziecinnym plecaku.
Psotka: Łatka! Nie ociągaj się!
Łatka dobiegła do reszty.
Bilon: Ojej, tu jest balkon!
Wybegł na taras i krzyknął:
Bilon: Rządzę!
Malia: Ej, wy tam! Co robicie na górze! Grrr....
Bilon popatrzył na rudą suczkę.
Malia: To koty! I to małe! No to nie dość, że spełnię swoją rolę-wyganiacza intruzów, to się jeszcze najem!
Łatka: O, nie!
Malia zaczęła wbiegać na górę.
------
Klementyna: Rewelka! Maluchu, jesteś spryciarz!
Puszek: Dzięki!
Klementyna: Myslałam że już po tobie!
Puszek: Nie tak łatwo mnie zabić!
Wtem do pokoju wpadła Sonia.
Sonia: Aha! Wiedzialam! Tu jest kot!
Puszek i klemetyna zbledli.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Czekam na 3 komentarze. Gryzia, dlaczego?! ;( Czemu odeszŁaś?
Zrobię 2 galerię-z czasó Belli i ŁAtki. Bo obu jeszzce nie było :) Fotki z galerii też proszę komentować i moje rysunki również. Pozdrawiam.
Buria: Ona tu idzie! Musimy uciekać!
Psotka: Jak?
Bilon: Może oknem?
Wyskoczył na parapet, zaraz wrócił z wystraszoną miną.
Bilon: Cofam to. Jesteśmy na piętrze.
Łatka: Wbiegnijmy do innego pomieszczenia.
Wbiegli do miejsca, w któym stały nieliczne stoliki. Ściany miały na sobie resztki zielonej farby.
Buria: Zeskoczmy na dół, tą dziurą!-wskazała na wielką szparę w podłodze.
Malia: Idę do was!
Psotka w popłochu rzuciła się do dziury. Potem usŁyszeli tylko pisk koteczki i huk.
---
Puszek spojrzał ze strachem na Klementynę.
Klementyna: Rób coś, uciekaj!
Kociak zaczął biegać po pokoju. Sonia skrzywiła się.
Sonia: Mały, nie denerwuj mnie!
Puszek przystanął przy rogu. Sonia skoczyła na niego.
Klementyna: NIE!
////
Buria włożyła łeb do dziury. Na dole stała Psotka szczerząc zęby.
Psotka: Panikara ze mnie, na szczęście upadek wcale nie bolał, spadłam na materac! Chodźcie tu!
Buria i Bilon szybko skoczyli. Gdy Łatka już miała taki zamiar, usłyszała krzyk. Zobaczyła, że na dole zjawiła się Malia.
Malia: Juz po was, maluchy!- Wyszczerzyła zeby.
"Co robić co robić"? Myślała Łatka. "Trzeba działać"-postanowiła i ruszyła biegiem na dóŁ po schodach.
Malia podchodziła już do Burii. Łatka zobaczywszy to szybko skoczyła na suczkę.
Łatka: Uciekajcie, ja ją zatrzymam!-widząc zwątpienie kociaków, warknęła: -Ja nie żartuję, ruchy!
Gdy kociaki wybiegły z budynku, Łatka zeskoczyła z psa i pobiegła za nimi. LEcz Malia nie miała zamiaru odpuścić.
Gdy Łatka zobaczyła, że suczka za nimi biegnie, przyspieszyła. Nagle pisnęła. Przed nimi jechaŁ pociąg. Ślepa uliczka!
Malia dobiegła do maluchów. W tym momencie z krzaków wyskoczył jakiś kocur. Szybkim ruchem zasłonił kociaki i spojrzał psu w oczy.
Kocur: Nie radzę ci zaatakować!
Malia westchnęła i uciekła. Kocur odwrócił się. Psotka, nieufna odezwała się:
Psotka: Czego pan chce?
Kocur: Nie bójcie się. Znam waszą matkę i wuja-uśmiechnął się.- Jestem Miko i dużo czasu poświęciłem, by was odnaleść! Możecie mnie zaprowadzić do rodziców?
Bilon chciaŁ się odezwać, ale wyprzedziła go Psotka:
Psotka: Ale pan idzie przodem!-mruknęła-Nie ufam obcym!
+++++
Puszek pisnął. Sonia patrzyła na niego spod brązowawych oczu, obserwując go uważnie.
Sonia: Jesteś ładnym kocurkiem, nie bój sie mnie.
Klementyna nie wytrzymaŁa.
Klementyna: Gonisz koty caŁymi dniami, i chcesz powiedzieć że jego nie skrzywdzisz?!
Sonia warknęła.
Sonia: Cicho, Klema! Nie znasz mnie!
Puszek wstał. Sonia uśmiechnęła się do niego.
Sonia: Jak widzę na dworze jakiegoś kota, to chcąc czy nie chcąc biegnę za nim. Ale małemu kociakowi nie zrobię krzywdy. Jak się nazywasz, mały?
Puszek: Puszek... A ty to Sonia?
Sonia: Tak.
Klementyna: I co teraz zrobisz, Sonia?
Sonia: Zaopiekuję się nim-rzekła.-Kocham takie malce.
Klementyna odwróciła się i zaczęła grzebać w swojej misce. Puszek przestał czuć strach do Soni.
Sonia: A teraz choć do kuchni, może coś przekąsisz?
Puszek: Chętnie!
=========================================
Oby się podobało ;) Będzie, no nie? :) Uwaga. Nie bójcie się zmian na blogu. Kolor zmieniłam, by łtwiej się czytało. A dlaczego teraz najstarszy wpis jest na początku?
Żeby nowym czytało się lepiej.
-Jeszczejedna ważna informacja. Jak widzicie, powstała nowa galeria, gdzie gromadzę rysunki od czytelników, na temat bloga.Twój też tam się może znaleść! Wyślij obrazek (najlepiej z painta) Na email: koteczek-95@o2.pl :)
Pozdrawiam i liczę na 3 komcie
W końcu kocięta zaprowadziły Miko do rodziców.
Bella: Malce, gdzie wyście by... Miko?
Burito: Witam pana. Kim pan jest?
Mruczek: MIKO!!!
Kocur rzucił mu się w objęcia.
Mruczek:Kope lat, przyjacielu! Ale się zmieniłeś!
Miko: Tak... Wy też... Urocze dzieci, Belluniu... a to pewnie mąż?
Burito: Tak... Jestem Burito.
Miko: Muszę z przykrością zawiadomić, że mój ojciec Erik nie żyje. Chciałem powiadomić o pogrzebie, który nastąpi pojutrze. Czy wybierzecie się na niego?
Bella: Erik to przyjaciel mych rodziców? Tak, wybiorę się na pogrzeb. Idziecie maluchy?
Psotka: Tak...
Bilon: No...
Łatka: Ale...
Buria: Co to jest pogrzeb? o_0
--------
Puszek: Najadłem się do syta... Dzięki Soniu...
Sonia: To nic wielkiego, mały. Każdy ma prawo mieć pełny żołądek...
Puszek wskoczył na szafkę z klatką Klementyny.
Puszek: A ty już po obiedzie?
Klementyna: Tak, ale to stanowczo za mało, pół miski-pokazała ryjkiem na pusta miseczkę.
Puszek zasmucił się.
Puszek: Może trochę mojej szynki?
Klementyna: Nie, niedoczekanie! Szynka+ świnka morska=bleee!
Kocurek roześmiał się.
++++++
Gdy dorośli rozmawiali o Eriku, kociaki miały dużo ciekawsze tematy.
Bilon: Ale było fajnie w tym strasznym domu!
Buria: Fajnie? O mało nie zginęliśmy... Łatka nam uratowała tyłki!
Łatka: E tam... Każdy by tak zrobił na moim miejscu...
Psotka: A jaka skromna!
Bella: Dzieci, musimy już wyruszać w podróż do domu Miko, żeby zdążyć do pojutrza!
Mruczek: Gotowi?
Bilon: Taak...
Bella: To idziemy!
/////
Sonia: Patrz, mały! to jest balkon!-rzekła,wychodząc na duży taras.
Puszek: Ładnie tu!-wskoczył na poręcz i zaczął po niej chodzić.-Teraz jestem akrobatą, któy spaceruje nad publicznością!!!
Sonia przymrożyła oczy grzejąc pysk w słońcu. Otworzyła je, sŁysząc przeraźliwy pisk kociaka.
Sonia: Puszek?-spytała, lecz malucha już tam nie było.
'''''
Bella: Patrzcie, na tej łące mieszkałam jak byłam mala!
Buria: Fajnie tu!
Wskoczyła w dmuchawce. w jej ślady poszła reszta kociaków. wyszli cali w nasionkach. Mruczek roześmial się.
Mruczek: Fajnie wyglądacie!
Kociaki zaczęły robić zawody, kto ma na sobie więcej nasionek.
Bilon: Psotka wygrała!
Biała Psotka uśmiechnęła się.
Psotka: Jestem królowa dmuchawców!
=====
3 komcie. Zawiodłam sie poraz kolejny, bo tego nie było przy poprednim wpisie... :(
wtorek, 16 marca 2010
Licznik odwiedzin: 5392
| « listopad » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | |||||
| 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 |
| 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 |
| 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 |
| 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 |
To jest saga o pewnym rodzie- Koty Od Tokarza, stąd nazwa. Każdy kot ma ciekawą historię, niepowtarzalną... ps. Dużo osób przestało czytać po śmierci Armetiego i Zoi. To jest saga o RODZIE, a nie o...
więcej...To jest saga o pewnym rodzie- Koty Od Tokarza, stąd nazwa. Każdy kot ma ciekawą historię, niepowtarzalną... ps. Dużo osób przestało czytać po śmierci Armetiego i Zoi. To jest saga o RODZIE, a nie opowiastka z nimi w roli głównej.
schowaj...Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: