Dilten i jego brat popatrzyli z gniewem na Burito. Dilten mruknął, już nie takim ciepłym głosem jak wcześniej:
Dilten: Byliśmy tak blisko...
Łatka zamrugała nerwowo.
Łatka: Co to znaczy, Dilten?
Kocur roześmiał się.
Dilten: Tak, to prawda tylko za wcześnie wyszła na jaw...
Puszek odwrócił się. Usłyszał szept w krzakach.
Puszek: Uwaga!!
Szybko skoczył na Bellę, ocaliwszy ją przez pazurami Toni, właśnie na nią skaczącej. Z krzaków wyszli pozostali: Fliko, Lisa...
Łatka i Buria patrzyły na nich, jak porażone... Myślały, że oni sobie już odpuścili, zabijając rodzeństwo...
Fliko, jakby czytał w ich myślach.
Fliko: Myśleliście sobie, że już macie spokój?
Roześmiał się i dodał:
Fliko: Dziś rozegramy to ostatecznie. Nie boimy się waszej yyy... "przewagi liczebnej"-jesteśmy silni, wyuczeni i damy sobie radę z dwoma kocurami, dwójką starszych kotów, oraz trzema kocicami... haha!!
Tonia: Ataaaak!!
Fliko skoczył na Togo, Lisa na Burię. Łatka przeraziła się, i razem z Burią pobiegły w stronę kotłowni.
Tonia oderwała się na chwilę od Rity i uśmiechnęła się mściwie.
Tonia: Aha! Mam was...
I pobiegła za nimi.
***
Łatka: Musimy znaleść kogoś, do pomocy...
Buria: Boję się, siostro...
Zaczął padać deszcz. Usłyszały grzmoty.
Łatka: Oho, burza...
Tonia: Co za piękne tło dla tej chwili...
Kotki krzyknęły przerażone.
Łatka: Rozdzielmy się!
Obie pobiegły w dwóch różnych kierunkach. Łatka odwróciła głowę. Spostrzegła kątem oka, że Tonia biegnie za nią. Odetchnęła z ulgą-Buria była wolniejsza i słabsza od niej...
Zatrzymała się pod kasztanowcem. Ślepa uliczka.
Tonia: I to koniec twojej podróży...
Zaczęła przybliżać się do kotki. Łatka szybko wdrapała się po kasztanowcu i wskoczyła na garaż. Potem na ten wyższy obok niego, i kolejny..
Zeskoczyła po drugiej stronie i uciekła dalej, czując wciąż za sobą oddech przeciwniczki.
W tym momencie spostrzegła Burię. Tonia też ją ujrzała i puściła się do niej pędem.
Buria: Ahh!!
Tonia wskoczyła na nią. Łatka szybkim ruchem znalazła się przy nich i sypnęła mokrym żwirem prosto w pyszczek Tonii. Kotka puściła Burię, ocierając oczy. Za krótko to jdnak trwało-z jeszcze większą wściekłością Tonia zaczęła ścigać dwie siostry.
Łatka wdrapała się na jeden z gołębników, Buria tymczasem uciekła...
Łatka przeraziła się. To niemożliwe...
Tonia wybuchnęła gromkim śmiechem.
Tonia: I to jest siostra... zostawiająca drugą w opałach... Co za tchórz!
TRACH!!!!
Pod gołębnikiem trafił piorun. Sucha trawa w mgnieniu oka stanęła w płomieniach.
Tonia weszła na budynek z Łatką. Miała już plan...
Zaczęła iść ku kotce, więc ta cofała się. Poczuła wtem żar za plecami... Za blisko... Ognia! Już wiadomo, o co chodzi przeciwniczce..!
Kotka uskoczyła w bok, ku zdziwieniu Tonii.
Łatka: Nie wykiwasz mnie!
Tonia miała już dosyć tej zabawy. Wskoczyła na naszą bohaterkę. Zaczęły się szarpać, niebezpiecznie zbliżając do krawędzi.
Łatka poczuła, że Tonia wbija jej pazury w nogę. Wrzasnęła głośno, lecz jej wrzask zagłuszył kolejny grzmot.
Płomienie rozprzestrzeniały się, chwilę potem cały teren stał w ogniu. Nie ma ucieczki-śmierć lub życie...
Zęby Toni wbiły się w ogon Łatki, gdy próbowała się wyrwać. Zdesperowana natychmiast oddała córce Nessy ugryzieniem w plecy. Tonia natomiast przygniotła ją do mokrego dachu i podrapała mocno w pyszczek. Łatka poczuła gorącą krew, płynącą po jej twarzy.
Tonia popchnęła kotkę, która w tym momencie zawisła nad ogniem. Tonia chwyciła ją za łapy. Łatka z przerażeniem spojrzała w uradowane oblicze kocicy.
Tonia: I co? Załatwiam was partiami-kiedyś dwójka z wasm dziś też ttak się stanie... Tę Burię dorwę w mgnieniu oka... No, i może załatwię też tego biało czarnego kota...
Łatka słysząc o Burii i Puszku spięła w sobie wszystkie mięśnie i mimo uścisku wroga, wyskoczyła spowrotem na dach gołębnika.
Tonia: o.0
Łatka: Nie pozwolę ci skrzywdzić rodziny!
Tonia: I co teraz, zabijesz mnie?
Łatka skrzywiła się.
Łatka: Nie. To poniżej mojej godności...
Tonia spowrotem skoczyła na nią. Łatka odepchnęła ją. Tonia poślizgnęła się i zawisła tam, gdzie Łatka przed chwilą.
Łatka tymczasem nie chciała jej śmierci. Pobiegła do niej, lecz w innych intencjach.
Łatka: Chwyć się moich łap!
Tonia: NIE!
Łatka: Chcesz umrzeć?!
Tonia westchnęła i złapała się łap przeciwniczki. Jedna natychmiast się ześlizngnęła.
Tonia: AH!
Łatka: Trzymaj sie mocniej!
Tonia zebrała swe siły i chwyciła się ponownie. Wtedy stało się coś zupełnie nieoczekiwanego..
TRACH!
Piorun uderzył w dach. Huk spowodował, że Tonia puściła się.
ŁAtka: Nie!
Cisza.
Łatka tymczasem przeraziła się też o siebie. Dym sprawił, że zaczęła się krztusić. Poczuła, że odpływa...
---------
Bella: Łatka??
Kotka otworzyła oczy. Była wciąż na gołębniku, ogień jednak był już dużo mniejszy.
Puszek: Czy wszystko dobrze? Pokonaliśmy tamtych, nikt nie ucierpiał, choć wszystcy jesteśmy trochę ranni-wskazał na naderwany ogon.
Bella: Buria nas powiadomiła. A gdzie Tonia?
Łatka rzuciła się w objęcia matki i zaczęła płakać.
Łatka: Tak się bałam...!
===================================================================================
Buuu :(
Koniec działu 3... Ale nie martwcie się... Łatka wciąż będzie głowną bohaterką :) A dzięki temu odcinkowi widać, że jest
BOHATERKĄ!
1 kom plz xDD
sobota, 20 marca 2010
Licznik odwiedzin: 5409
| « kwiecień » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | ||
| 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12 |
| 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 |
| 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 |
| 27 | 28 | 29 | 30 | |||
To jest saga o pewnym rodzie- Koty Od Tokarza, stąd nazwa. Każdy kot ma ciekawą historię, niepowtarzalną... ps. Dużo osób przestało czytać po śmierci Armetiego i Zoi. To jest saga o RODZIE, a nie o...
więcej...To jest saga o pewnym rodzie- Koty Od Tokarza, stąd nazwa. Każdy kot ma ciekawą historię, niepowtarzalną... ps. Dużo osób przestało czytać po śmierci Armetiego i Zoi. To jest saga o RODZIE, a nie opowiastka z nimi w roli głównej.
schowaj...Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: